Regulamin Chatango

Postanowiłem pomóc znajomemu w promocji jego... "opowiadania parodyjnego" Głupie, bez sensu, nie klejące się kupy. Po prostu osiąga perfekcję podchodząc do niej od drugiej strony ;d
Oto link: Księga Szyby

Poza tym bonus, krotkie opowiadania, które napisałem w przerwie od ROSC.

Krótkie opowiadania: Taniec Nekromantów, Serce Diabła, Władca Chwil, Za ścianą śmiechu głupców
(update 14.12.2011)

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Rozdział 17: Poczatek inwazji (Część druga)


Pędem cała czwórka pognała w stronę biura Arcymistrza niejednokrotnie szturchając przechodniów. Widok pędzącego oddziału od razu przykuwał uwagę strażników, wszyscy wiedzieli, że to właśnie Ascaron i jego ludzie są najlepiej poinformowanymi w całym Requiem. I gdy tylko drzwi arcymistrzowskiego gabinetu zamknęły się za Draxem, który wszedł ostatni, od razu pod drzwiami znalazło się dwóch ciekawskich strażników gotowych wychwycić każdą informację. Na ich nieszczęście rozmowa toczyła się zbyt cicho, aby mogli coś wyraźnie usłyszeć.
- To co mówicie ma sens… - szepnął Gustaw. – Kilka minut temu był tu jeden zwiadowca i doniósł o dziwnym zachowaniu ludzi w Namigradzie.
- Namigrad? – spytał Drax
- To niewielkie miasteczko na północny wschód od Lethe – sprostował Aeon. – Jednak nie mam pojęcia co by dało demonom przejmowanie tego punktu, nie jest on zbyt znaczący.
- Tu się mylisz – odrzekł Arcymistrz przeszywając wzrokiem Aeona. – Namigrad leży na północnym szlaku handlowym, miasteczko jest w prawdzie niewielkie, ale przejeżdża przez nie często karawana ze szkłem prosto z Ghald. Zdarza się też, że owa karawana zatrzymuje się tam na noc, jeżeli przeklęci przejęli kontrolę nad miastem istnieje możliwość, że przejęli kontrole nad częścią karawan.
- Myślisz, że ich celem jest ciche przejęcie Lethe? – spytał Ascaron.
- Nie tyle Lethe co dostaw. Cesarstwo dba o swoje interesy, pomimo naszej autonomii politycznej, to Cesarz jest tym który nas finansuje i musimy przystawać na część jego żądań, a jednym z nich było podpisanie traktatu „Szklanej straży”.
- Co to za traktat? – spytała Delana
- Dostawy szkła są eskortowane zawsze przez ludzi wyznaczonych przez cesarza, Requiem ma brać w tym udział jedynie na wyraźny rozkaz z Nemezii.
- Powiem to prościej. – wtrącił Aeon. – To cesarstwo decyduje czy karawana może trafić na statek czy też nie. W tym wypadku przeklęci mają ułatwioną sprawę, gdyż straż cesarska nie zna się na demonach tka jak my.
- Czyli cesarstwo samo kopie sobie grób… - wrzucił Drax
- Dlatego nagniemy nieco reguły, chcę abyście wyruszyli do Namigradu i zbadali cała sprawę, w tym czasie wystosuje petycję do cesarza i przedstawię sytuację, cesarz to rozsądny człowiek, więc z pewnością zezwoli nam objąć tymczasowe dowodzenie w punktach cesarskich.
- Zatem wyruszamy natychmiast.
            Gustaw jednak nie pozwolił im jeszcze odejść.
- Jest jeszcze coś. Proszę wejść! – krzyknął
            W tym momencie do pokoju weszła szesnasto, może siedemnastoletnia dziewczyna o  szarych oczach. Swoje ciemne blond włosy miała splecione w warkocz który sięgał mniej więcej do piersi. Sylwetkę miała szczupłą, ale dało się zauważyć, że jej kondycja fizyczna nie jest tak licha jak w przypadku dam z dworu.
- To jest Lilly Longmind, esper, będzie wam towarzyszyć w waszej misji.
            Drax na te słowa zagotował się na twarzy.
- To jeszcze dzieciak! Muszę przyznać, że masz jaja żeby mieszać dzieci w wojnę.
- Chcę ci przypomnieć, że sam zaczynałeś będąc niewiele starszym. – odpowiedział ze spokojem Gustaw.
- Ja i Ona to dwie różne historie. Wystarczająco ludzi już zginęło idąc za mną!
- W takim razie nie pozwól jej zginąć.
            Dziewczyna przysłuchując się kłótni wyraźnie posmutniała, poczuła że jej obecność będzie jedynie przeszkodą dla ofensywnego oddziału. Nim jednak zdążyła uronić łzę podszedł do niej Aeon i przykucnął kładąc rękę na jej ramieniu.
- Nie bój się, Drax wiele przeszedł w dzieciństwie stąd taka reakcja, tak naprawdę chciałby uratować wszystkich dlatego nie zgadza się byś z nami szła. Nie chce by stała ci się krzywda z jego powodu.
            Nim skończył mówić Draxowi skończyły się nerwy i opuścił pokój trzaskając za sobą drzwiami ta mocno, że tabliczka informacyjna z nich odpadła.
- Poczekaj tutaj, a ja mu wszystko wyjaśnię – powiedział Aeon ocierając pojedynczą łzę z twarzy dziewczyny.
            Arcymistrz po wyjściu Aeona kontynuował swoje wyjaśnienia, wyjaśnił rolę Lilly w całej wyprawie oraz zapewnił, że Drax pomimo swojego zachowania wywiąże się z obowiązku. Podczas gdy debata w gabinecie Soulrippera dobiegała końca Aeon dopadł Draxa który stał na mrozie bez ciepłej peleryny i bluzgał pod nosem.
- Drax, jest coś o czymś musisz wiedzieć.
- O czym? Że ta mała jest śmiertelnie chora i chce się jej pozbyć w taki a nie inny sposób?
- W pewnym sensie masz rację. Ona jest śmiertelnie chora.
            Drax zamilkł, teraz poczuł winę za to na co nie miał większego wpływu, nie zamierzał jednak przerywać Aeonowi.
- Jeśli rodzisz się esperem, nie pożyjesz długo, esperyzm to coś choroba śmiertelna.
- Co przez to rozumiesz? – spytał półgłosem.
- Chodźmy do mnie, ciężko mi o tym mówić o suchym pysku.
            Drax jakby przewidział tą propozycję i bez słów ruszył w stronę klitki przyjaciela. Tam w cieple i przy piwie Sandspell wznowił swoją mowę.
- Średnia długość życia espera to dwadzieścia cztery do dwudziestu sześciu lat, co uznaje się za absolutny rekord.
            Bloodpledge uniósł wzrok spod kufla i wlepił go w swojego rozmówcę.
- Nie dziw się tak. Mózg espera pracuje kilkaset razy szybciej od naszego, odbiera tysiące bodźców o których my nie mamy pojęcia, jednak pozwala na komunikację na duże odległości przy pomocy myśli. Najlepszy czas na wykorzystanie espera w celach wojennych przypada pomiędzy piętnastym a dziewiętnastym rokiem życia. Ich zdolności osiągają wtedy zenit, a ich mózg nie jest jeszcze uszkodzony.
- To okrutne… traktować ludzi jak maszyny wojenne. – odrzekł cichnącym głosem.
- Sami takimi jesteśmy. – zripostował Aeon.
            Nastała wtedy cisza, którą po chwili przerwał Sandspell napełniając kolejny kufel piwa.
- Uszanuj jej decyzję.
- Jej?
- Esperzy są chronieni międzynarodowym prawem, nie podlegają nawet cesarskim rozkazom, jeżeli służą to tylko z własnego wyboru.
- Dlaczego zdecydowała się służyć?
- Może chce poznać świat, zanim straci władzę w kończynach, zanim straci możliwość mowy i w końcu zamieni się w roślinę by rok później umrzeć.
            Drax odłożył kufel niedopitego piwa i wyszedł, zawsze tak robił gdy go coś dręczyło, a tym razem miało co. Śnieżyca nagle ustała i słonce wyłoniło się zza chmur, nawet mroźny północny wiatr ustał dąć gdy młody gwardzista wyszedł na mury, zupełnie jakby natura pomagała uspokoić jego zmącony umysł. Wtedy to na dziedziniec wyszła Lilly eskortowana przez Ascarona i Delanę, co nie umknęło spacerującemu po murach siwemu. Nie zastanawiając się dłużej zbiegł do nich na dół i przyklęknął przed młodą damą.
- Wybacz mi moje zachowanie. – powiedział unosząc wzrok – Nie pozwolę ci zginąć, na krew moich ojców przysięgam. – dodał ściskając w dłoni mithrilowy wisiorek.
            Całe to zajście obserwował z progu swojej kwatery Aeon i tylko uśmiechnął się pod nosem.
- Jesteśmy gotowi na nadchodzącą burzę – mruknął po chwili i przechylił do ust kufel wypełniony po brzegi złocistym trunkiem.

1 komentarz:

  1. No...kiedys na pewno przeczytam od poczatku wszystko;)

    OdpowiedzUsuń