Regulamin Chatango

Postanowiłem pomóc znajomemu w promocji jego... "opowiadania parodyjnego" Głupie, bez sensu, nie klejące się kupy. Po prostu osiąga perfekcję podchodząc do niej od drugiej strony ;d
Oto link: Księga Szyby

Poza tym bonus, krotkie opowiadania, które napisałem w przerwie od ROSC.

Krótkie opowiadania: Taniec Nekromantów, Serce Diabła, Władca Chwil, Za ścianą śmiechu głupców
(update 14.12.2011)

wtorek, 26 lipca 2011

Rozdział 20: Złoto ponad życie. (Koniec Rozdziału)

Rozdział ten dedykuje Ishurice, która od dzisiejszego ranka przebywa w śpiączce farmakologicznej. Wyjdziesz z tego młoda, wszyscy czekamy na twój powrót.
- stara gwardia z AnimeOn oraz Mitsuki.

-----------------------------------------------------------------------------------------


Requiem powoli gromadzili się przed bramą, którą jeszcze nie tak dawno przybyli do miasta. Jedni jeszcze trochę podpici, inni skacowani, jeszcze inni nieco zaspani bądź obolali po walce. Nikt z nich nie zwrócił uwagi na siedzącą na dachu parę.
- Chodźmy. – szepnęła Delana i pomogła wstać Draxowi na równe nogi.
            Chłopak otrzepał się i niczym kot zeskoczył z dachu, tuż za nim wylądowała Shadowstep. Drax jeszcze raz odwrócił się w stronę domu starego Larsa. W głębi duszy czuł, że staruszek jest w niebezpieczeństwie, ale miał też na uwadze słowa Aeona. Nie mógł działać impulsywnie, tym bardziej, że ani on ani Delana nie mieli żadnego sposobu, by usunąć Sulfurusa. Nagłe nawoływanie do wymarszu wytrąciło oboje ze stanu głębokiego zamyślenia. Po chwili ich uszu dotarło także wołanie, delikatnego dziewczęcego głosu.
- Delana! Drax!
            Oboje się odwrócili i zobaczyli Lilly radośnie podskakująca wokół Aeona.
- Niewinna i nieświadoma tego, co się tu stało. – mruknął pod nosem siwy.
- Miejmy nadzieję, ze nie będzie musiała nigdy takich scen oglądać. – odparła Delana.
            W końcu wszyscy ci, którzy przeżyli gotowi byli opuścić Ghald. Humory dopisywały każdemu, prócz Ascaronowi, który miał do zdania trudny raport. Większość ludzi, których mu wysłano na pomoc zginęła. Ponadto znaczna cześć straży cesarskiej, za którą w tym momencie odpowiedzialne było Requiem także poległa. O ile bezpośrednio dla Ascarona to niewiele znaczyło, o tyle Kontynent mógłby zastosować sankcje karne, co utrudniłoby realizację ich celu.
- Głowa do góry, wszyscy siedzimy w tym gównie. – powiedział Hayscent poklepując Ascarona po ramieniu.
            Ascaron uśmiechnął się pod nosem.
- Co ma być to będzie. – parsknął i machnął ręką – Dobra obszczymury, nie wiem jak bardzo wam szumi we łbach, ale biegniemy, do świtu musimy przebyć pustynię! – zarządził i wszyscy, czym prędzej ruszyli.
            Aeon ponownie wziął Lilly na plecy i gnał po piasku jakby widział gdzieś tam na horyzoncie promocje na browar. Drax biegł, jako jeden z ostatnich tuz obok Delany.
- Niema go. – szepnął.
- Jesteś pewien?
- Podczas sparingu dokładnie poznałem jego aurę, nie mogę się mylić, został w Ghald.
            Frustracja chłopaka sięgnęła zenitu, wypalił on do przodu pozostawiając swoją koleżankę z tyłu. Przepychał się rekami pomiędzy pędzącymi braćmi broni i w końcu dogonił Aeona. Jego uwagę natychmiast przykuła, będąca w nienajlepszym humorze Lilly. Sam Aeon tez był wyjątkowo cicho.
- Dopadł go. – syknął po chwili przez żeby Sandspell.
- Wiem. Został w Ghald i czekał aż wyruszymy.
- Staruszek to przewidział - wtrąciła Lilly zalewając się łzami. – Specjalnie kazał Sarze wyjść, przewidział to, co się stało. – szlochała.
- Dopadniemy sukinsyna – wykrztusił Drax pomiędzy jednym oddechem a drugim.
- Póki co, o niczym nie wiemy, jasne? – zarządził Aeon a reszta mu jedynie przytaknęła.
            Wtem Delana dopadła przodująca trójkę i natychmiast rozpoznała w ich zachowaniu niepokój.
- Zacierają ślady? – spytała.
            W odpowiedzi otrzymała jedynie milczenie. W mroku zaczęły malować się kształty drzew i krzewów, a wszyscy przyspieszyli kroku. Nagle młody Bloodpledge poczuł jakby ktoś wdepnął w kałużę. Były to delikatne kroki, ale dobrze znane chłopakowi. Raz po raz pluski w rozlanej manie powtarzały się w końcu owe zaburzenia przeszły obok niego i dotarły do Ascarona.
- Jesteś skurwysynie. – burknął.
Aeon, Delana oraz Lilly spojrzeli na siwego, dokładnie wiedzieli, o kim mówi. Od tej pory bez słowa gnali naprzód ku pasowi równin, który zwiastował koniec ich przygody w nieprzyjaznych piaskach Shilenor i osamotnionym mieście Ghald, mieście, które zalane było od tej pory smutkiem, oraz zmieszaną krwią przeklętych, podstępnych i pokrzywdzonych. Dokumenty, które posiadał Bloodpledge, ciążyły na nim niczym klątwa, która po uaktywnieniu uśmierca swoją ofiarę. Wiedział jednak, że ma obok siebie ludzi, którzy stanął przed nim murem. W pewien sposób dodawało mu to otuchy, z drugiej strony, obawiał się o ich bezpieczeństwo. Myśli te ciągle kołatały się po jego głowie przez długie godziny, jeszcze po tym jak rozbili obozowisko na równinie. Tym razem jednak zmęczenie wygrało z wewnętrznym rozdarciem i Drax szybko zasnął, choć słonce już powoli wychylało się zza horyzontu. Ćwierkanie ptaków obwieszczało nastanie nowego dnia, nowego dnia, w którym Galahad patrząc na wschód zacierał ręce z radości. Zwiadowcy donieśli, bowiem pierwsze informacje o wyniku walki. Mina Soulrippera, gdy usłyszał o stratach wprawiła go w taką euforię, że gotów był zatańczyć na stole. Znaczne straty oznaczały znaczne zmiany. A zmiany były rzeczą które Galahad ubóstwiał, dawały tyle nowych możliwości, tyle nowych perspektyw i planów działania. W końcu świeżak nie ma pojęcia, jaki sekret skrywa Requiem. Nie wspominając już o tym, jaki sekret skrywa Galahad Stonepillar.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz