Regulamin Chatango

Postanowiłem pomóc znajomemu w promocji jego... "opowiadania parodyjnego" Głupie, bez sensu, nie klejące się kupy. Po prostu osiąga perfekcję podchodząc do niej od drugiej strony ;d
Oto link: Księga Szyby

Poza tym bonus, krotkie opowiadania, które napisałem w przerwie od ROSC.

Krótkie opowiadania: Taniec Nekromantów, Serce Diabła, Władca Chwil, Za ścianą śmiechu głupców
(update 14.12.2011)

czwartek, 3 marca 2011

Rozdział 15: Decyzja (Część druga)


Witam ponownie, mam dla was kolejny kawałek moich wypocin. A przy okazji wczorajszego spaceru pośród zaśnieżonej gęstwiny leśnej wpadłem na pomysł krótkiego opowiadania. Czarnej komedii... moze kiedys upchne na blogu.
Zdroovko.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Żartowali jeszcze przez dobre kilkadziesiąt minut, śmiech był najlepszym sposobem by zapomnieć o wydarzeniach których byli częścią. Wtedy to Aeon spojrzał na zegar, dochodziła godzina 11 rano.
- Pora się zbierać, bo nas Ascaron powiesi za jaja… - napomknął leniwie.
            Bez słowa wszyscy wstali i ruszyli w stronę biura Arcymistrza, Aeon idąc przez dziedziniec rzucał zalotne spojrzenia każdej napotkanej kobiecie, wyjątkiem była idąca obok niego Delana. Była to jedyna kobieta, której naprawdę się bał narazić, za każdym razem gryzł się w język gdy miał powiedzieć coś głupiego, zresztą nie było w Requiem osoby która chciałaby spotkać się z jej magią. W końcu zjawili się pod gabinetem. Tabliczka która wcześniej wisiała na drzwiach teraz leżała u progu.
- Widzę Gustaw już zaczął zmiany wizualne – rzucił Drax nie odrywając wzroku od zdewastowanych drzwi.
            Nacisnął na klamkę i wszyscy weszli do środka. Zastali tam całą śmietankę, Ascarona, Galahada, Endera i pannę Healmore.
- Panienka Healmore jest wolna, ale proszę przysłać później resztę pani ludzi, chciałbym się dowiedzieć wszystkiego na temat opieki zdrowotnej wewnątrz fortecy.
- Rozkaz Panie! – odpowiedziała i wyszła delikatnie zamykając za sobą drzwi.
- Skoro już jesteście to pora porozmawiać o zmianach jakie zajdą w szeregach Requiem.
            Wszyscy wbili się wzrokiem w Arcymistrza.
- Najpierw chciałbym podziękować panu…
- Galahad, Galahad Stonepillar, panie.
- Tak więc dziękuję ci za twoją nieocenioną pomoc. – powiedział i zajrzał w spis członków Requiem. – Protektor tak? Jeżeli jest coś czego potrzebujesz pytaj śmiało.
- Nie chciałbym nadużywać pańskiej życzliwości, ale tak jest jedna rzecz, w celu uprawnienia obrony chcę mieć prawo do wyznaczania warty każdego dnia.
- A nie było tak do tej pory?
- Wszystkie zarządzenia wychodziły od Arcymistrza, grafik pełnienia warty był odgórnie ustalany, mogłem jedynie proponować ludzi do warty, bądź wyznaczać zmienników, co więcej zaczyna się dość trudny okres w Requiem i nie wypada, żeby Arcymistrz zajmował się wszystkim.
- Muszę ci przyznać rację, wezmę twój wniosek pod uwagę. Jednak chcę abyście zostali tu jeszcze przez chwilę gwardzisto.
            Galahad kiwnął głową i zrobił miejsce przy biurku pozostałym.
- Kolejna sprawa, wiem że prócz Arcymistrza była osoba trzecia, która doskonale znała jego plany i gdyby została w Requiem mogłaby je realizować.
            W tej chwili Ender oraz Stonepillar przeszyli się wzrokiem.
- Na co się tak patrzysz panie Ender? – rzucił sarkastycznie Gustaw. – w twoim oddziale panuje chaos, jesteście bolączką tego zgrupowania mistrzu. Chaos jaki panuje w twoim oddziale można doskonale wykorzystać do osiągnięcia własnych celów nieprawdaż?
- Ale to nie prawda, to nie tak!
            Soulripper w tej chwili spoważniał, a wręcz ociekał surowością.
- W ciągu tygodnia zostaniesz publicznie stracony na dziedzińcu, pod zarzutem spiskowania przeciwko Requiem na rzecz przeklętych.
- N-nie… nigdy mnie nie dostaniecie, nie zginę w ten sposób!
            Natychmiast zerwał się do ucieczki, dopadł się już klamki, kiedy to silne ramię Galahada szarpnęło go do tyłu. Obaj panowie ponownie wymienili sobie spojrzenia, szyderczy wzrok Galahada spotkał się z nieobecnym już wzrokiem, żywego trupa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz