Minęło niemal dwa lata odkąd w Requiem pojawił się Drax wraz z Delaną. Zimowe miesiące dobiegały końca, ale tego dnia pogoda wyraźnie się uwzięła na niemalże całe Azarath, wyjątkiem pozostawało jedynie Ghald i otaczająca je pustynia. Ale taka jest domena starego świata, że rządzi się zawsze własnymi prawami. Słońce już od dłuższego czasu świeciło nad horyzontem, jednak mroźny wiatr północny dawał się we znaki wszystkim, którzy ośmielili się wystawić nos poza drzwi własnego domu. W Requiem było podobnie, poza wartownikami na murach i wiecznie niewzruszonego Galahada każdy siedział w stosunkowo ciepłej kwaterze bądź gdzieś w podziemiach cytadeli zaczytany w jakąś książkę czy po prostu włóczący się po korytarzach. Nagle dziedziniec przeciął Drax, szedł on opatulony w pelerynę wykonania z niedźwiedziej skóry. Postawił zaledwie kilka kroków a na jego włosach i brwiach osiadł szron. Pewnym i szybkim krokiem skierował się do kwatery Ascarona pozostawiając za sobą ślady na śniegu, które w ciągu minuty bądź dwóch znikały przykryte białym puchem. Tuż pod drzwiami swojego przełożonego stanął na chwilę i spojrzał pod nogi. Widać było, że nie ma ochoty wyciągać ręki spod ciepłej peleryny lecz po krótkiej bitwie jaką stoczył sam ze sobą odważył się i energicznie uderzył pięścią kilka razy, po czym natychmiastowo ją schował z powrotem. Drzwi otworzyły się z lekkim skrzypieniem a u ich progu stanął opatulony w taką samą pelerynę Steelstrike.
- O co chodzi?
- Aeon ma coś ważnego do powiedzenia, chce żebyśmy się niezwłocznie spotkali w bibliotece, Delana powinna już być na miejscu.
Ascaron nie pytając o więcej wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Obaj popędzili w stronę głównego budynku, by nie koniecznie szybciej spotkać się z Aeonem, co uciec przed zimnem. Ciepłe powietrze uderzyło ich twarze jak tylko weszli do środka, a oni sami już znacznie leniwym krokiem udali się do biblioteki. Gdzieś poród regałów młody dostrzegł swojego kompana gawędzącego z Delaną. Gdy tylko do nich podeszli, Aeon od razu spoważniał, a był to dość rzadki widok.
- Siadajcie, bo jak wam o tym powiem to padniecie z nóg.
- Co takiego ważnego masz nam do powiedzenia? – spytał Ascaron powoli siadając przy stole.
- Chodzi o bramę. - odpowiedział
- Jaką bramę mas zna myśli? – spytał
- Przecież nie ogrodową. – zadrwił Aeon
Wszyscy już wiedzieli co miał na myśli.
- Przez ostatnie dwa lata, interweniowaliśmy raptem trzy razy, i to w dodatku w ciągu pierwszego półrocza, do teraz mieliśmy prawie półtora roku spokoju.
- To chyba dobrze, nie? – wtrącił Drax.
- Właśnie nie.
Aeon rozwinął mape Azarath i wskazując kolejne miejsca mówił.
- Pierwsza interwencja, Casia-Westa, pięćdziesięciu dwóch demonów zabitych. Druga to lasy przyległe do Blackrose, siedemdziesięciu czterech zabitych. Ostatnia, mająca miejsce półtora roku temu to bagna wokół Mymur., dziewięćdziesięciu sześciu zabitych.
- Co to ma wspólnego z bramą? – spytała Delana
- Powoli dajcie mi wszystko wyjaśnić. Począwszy od potyczki w Casia-Westa równo co dziewięćdziesiąt dni pojawiały się kolejne siły przeklętych. Za każdym razem większe o dwudziestu dwóch potępionych niż poprzednio.
- Po prostu przerzucili więcej sił, to wszystko. – wtrącił Ascaron
- Tez tak myślałem z początku, ale burze które z reguły występują przy przenikaniu demonów do naszego świata miały takie same natężenie. Trwały dziesięć minut i w ciągu tego czasu niebo mieniło się purpurą czterdzieści sześć razy. Jednak za każdym razem ilość demonów była większa.
- Co to ma wspólnego z bramą?
- Wytłumaczę wam to łopatologicznie. Widzicie te drzwi? – spytał wskazując wyjście z biblioteki.
Pozostała trójka skinęła głowami.
- Jedna osoba przez nie przejdzie bez problemu, natomiast dwie już nie bardzo. Gdyby futryna drzwi była spróchniała i próbowalibyście przecisnąć się przez nie we dwójkę jest szansa że uszkodzilibyście futrynę bądź zostawili na niej ślad. Pójdźmy jednak dalej, w momencie gdy chcecie przecisnąć się we trójkę a dodatkowo ściana takich drzwi jest zrobiona ze spróchniałego drewna, to co się może stać?
- Moglibyśmy wyłamać kawałek ściany. – odpowiedziała szybko Delana.
- Dokładnie moja droga, im więcej osób upchamy, tym większy będzie wtedy ślad, brama jest właśnie takimi drzwiami w spróchniałej futrynie. Jeśli w jednym momencie przeciska się przez nią więcej energii niż może pomieścić powstają na niej ślady, które my odbieramy jako burzę.
- Ale ostatnio nie było… - urwał w pewnym momencie Drax.
- Widzę, że zrozumiałeś. Przeklęci też testowali bramę. W ciągu dziewięćdziesięciu dni mogą przerzucić o dwudziestu dwóch siepaczy więcej za jednym razem.
- Ale mogą być to demony różnego poziomu skąd masz pewność, że brama poszerza się w takim tempie? – zauważył Ascaron
- Zawsze mieszali wojska, słabsi i silniejsi, ostatnie trzy potyczki były jednak inne. Ciągle wysyłali tą samą klasę demonów.
- Chcesz powiedzieć, że testowali nie tyle samą bramę, co prędkość z jaką słabnie pieczęć?
- Dokładnie, ale jest jeszcze coś, znają poziom bezpieczeństwa pieczęci, prawdopodobnie przerzucali siły do naszego świata w takich ilościach by nie zostawiać śladów na bramie. A przez ostatnie półtora roku ilość demonów tamtej klasy jaką można przerzucić za jednym razem wzrosła o sto trzydziestu dwóch od ostatniego razu.
- Więc może być ich ponad tysiąc! – zaniepokoił się Ascaron.
- Jest jeszcze coś czego nie wiemy, ile czasu zajmuje im podróż przez bramę. Być może jest ich znacznie więcej, albo przyjdzie nam walczyć ze znacznie silniejszymi jednostkami niż do tej pory.
Ascaron nerwowo zerwał się z miejsca a krzesło na którym siedział huknęło o ziemię, oczy czytelników zwróciły się na mistrza, jednak nie wprawiło go to w zakłopotanie.
- Donieśmy o tym arcymistrzowi, Requiem musi być w gotowości.
- Ja nie mam nic przeciwko – odrzekł Aeon
Drax oraz Delana także nie oponowali, w końcu bezpieczeństwo Azarath leżało teraz w ich rękach.