Regulamin Chatango

Postanowiłem pomóc znajomemu w promocji jego... "opowiadania parodyjnego" Głupie, bez sensu, nie klejące się kupy. Po prostu osiąga perfekcję podchodząc do niej od drugiej strony ;d
Oto link: Księga Szyby

Poza tym bonus, krotkie opowiadania, które napisałem w przerwie od ROSC.

Krótkie opowiadania: Taniec Nekromantów, Serce Diabła, Władca Chwil, Za ścianą śmiechu głupców
(update 14.12.2011)

wtorek, 8 lutego 2011

Rozdział 14: Tron we krwi (Część 1)


Błękitna błyskawica, której od jakiegoś czasu na Azarath nie widziano, rozdarła niebiosa, chwile później rozległ się huk, któremu zawtórował wrzask stalowych ostrzy. Czarne chmury zalały całe Azarath swoimi łzami. Stalowe klatki więżące w sobie księżyc i twarze rozdarte w bólu, co sekundę zderzały się ze sobą. Ziemia nasiąknęła słonym potem oraz deszczem i zmieniła się w błoto, dając o sobie znać co chwilę walczącym mężom. Jednak to Soulripper miał znaczącą przewagę, od niemalże dwudziestu lat przebywał na tym terenie, przyzwyczaił się do niewygodnej i śliskiej nawierzchni, czego nie można było powiedzieć o Draxie. Chłopak pod naporem silniejszego uderzenia ślizgał się kilka dobrych stóp w tył, zdarzyło się nawet, ze kilka razy ślizgnął się twarzą po rozmokłym gruncie. Pewnie dawno byłby martwy, ale „morderca rodziców” dobrze się przy tym bawił i nie chciał zbyt szybko pozbyć się młodzieńca. W zasadzie kilka razy podczas tej morderczej walki zaoferował młodemu współpracę, gdy ten się podnosił z ziemi, ale jego słowa wydawały się nie docierać do uszu Draxa. Bloodpledge po raz kolejny zatopił twarz w błocie, ciężko oddychający podparł się na drżących rękach i powoli podniósł się z ziemi. Krople deszczu mieszały się z potem, który spływał po jego oblepionych błotem włosach, dyszał bardzo ale jeszcze udało mu się wstać na równe nogi. Jego oponent nie krył tym razem zdziwienia, kopniecie w brzuch, które mu posłał przyprawiłoby o utratę przytomności nie jednego przypakowanego gościa, a tymczasem chłopak zwyczajnej postury podnosi się na równe nogi.
- Tym razem cię dopadnę… Soulripper… - wymamrotał pod nosem młodzieniec.
            Zerwał się lekki wiatr, w którym weteran wojenny od razu wyczuł magię, zobaczył też, że chłopak zaczyna inkantować zaklęcie. Nie czekając na nic „morderca” od razu ruszył na chłopaka, lecz ku jego zdziwieniu uderzenie zostało odparowane, a Drax ani drgną. Zaskoczenie wzrosło tym bardziej, gdy chłopak go odepchnął i wyprowadził serię szybkich ciosów, szybszych niż te, które zaprezentował na początku starcia. Błoto przestało sprawiać mu problem, każde poślizgnięcie było kontrolowane, każdy upadek na ziemię służył jedynie uniknięciu uderzenia, po czym równo z momentem wstawania następowała kontra. Można by rzec, że w tej chwili walczyli jak równy z równym… do czasu. Soulripper przyspieszył tempo i zepchnął młodego powrotem do defensywy. Nagle rozległ się wrzask, ostrze Soulrippera spowiła gęsta mgła.
- Ostrze umarłych… - szepnął i wyprowadził szybki atak w stronę Draxa.
            Chłopak ponownie zablokował uderzenie, ale energia zgromadzona w ostrzu posłała go w powietrze, przeleciał on dobre dwadzieścia metrów i nieprzytomnie uderzył o ziemię. Soulripper spojrzał na swoje ostrze.
- Niema? – zdziwił się – Twarda sztuka z tego dzieciaka.
            Posłał kolejne spojrzenie w stronę gdzie powinno leżeć truchło młodego. Widok wprawił go w osłupienie, nie dość że chłopak przeżył, to jeszcze miał siłę przekręcić się na plecy, ponadto w garści ciągle trzymał Moonglow.
- Zadziwiasz mnie młody – rzucił i powolnym krokiem skierował się w stronę białowłosego.
            Drax nie mógł się ruszyć, nie był połamany czy sparaliżowany, po prostu nie miał sił, trans wiatru odblokowuje granice ludzkiego ciała, nie dopuszcza do mózgu informacji o zmęczeniu, które zgromadzone dają się we znaki po wyjściu z transu, tak też było w tym przypadku. Krok za krokiem Soulripper zbliżał się, aby zadać ostatni cios, w końcu stanął nad ledwo żywym chłopakiem i uniósł oręż nad głowę. Drax znał to uczucie, kiedy sekunda wydaje się trwać wieczność, raz uratował go Illiath, ale Illiatha już niema. „To koniec” pomyślał, po czym oczy przesłoniła mu ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz