Regulamin Chatango

Postanowiłem pomóc znajomemu w promocji jego... "opowiadania parodyjnego" Głupie, bez sensu, nie klejące się kupy. Po prostu osiąga perfekcję podchodząc do niej od drugiej strony ;d
Oto link: Księga Szyby

Poza tym bonus, krotkie opowiadania, które napisałem w przerwie od ROSC.

Krótkie opowiadania: Taniec Nekromantów, Serce Diabła, Władca Chwil, Za ścianą śmiechu głupców
(update 14.12.2011)

wtorek, 8 lutego 2011

Rozdział 14: Tron we krwi (Część 2)


Rozległ się chrzęst łamanych kości, stalowy dźwięk został stłumiony przez gęste ciało stałe, w końcu łoskot tłuczonej stali doleciał uszu, tracącego resztki sił Draxa, Wilgotna maź skapywała mu na głowę, ochładzając jego zgrzane i bezwładne ciało, jego oddech był ciężki niczym wszystkie mury Requiem razem wzięte.
- Zaraz… ja oddycham? – pomyślał i z nie małym trudem otworzył oczy.
            Zadnim rozpościerała się kolczasta ściana, z której skapywało błoto, Drax spojrzał nieco wyżej. Tuz nad jego głową znajdowała się krzycząca z bólu twarz, która przenikliwym wzrokiem wpatrywała się w jego oczy. Chłopakowi przeszły po plecach ciarki, a na twarzy namalował się strach, z pewnością nie leżałby tak nieruchomo przy ostrzu Soulrippera gdyby nie fakt, że sił ledwo starczało mu na mruganie oczami. Z niemałym wysiłkiem odwrócił on głowę w druga stronę, chrzęst, który usłyszał to nie były łamiące się kości a dość mocno „przycięte” krzewy. W miejscu gdzie zaczynał się kolczasty mur stał człowiek trzymający rękojeść miecza, klinga broni zatopiona była w ziemię.
- Ledwo zdążyłem! – wykrzyknął znajomy głos.
            Tłum, który przyglądał się potyczce Bloodpledge’a i Soulrippera zwrócił oczy ku osobie, która przerwała walkę, a właściwie egzekucję.
- Ascaron – odezwał się Soulripper
- Gustawie – przerwał mu Ascaron – Człowiek, którego niemalże zabiłeś to nikt inny jak potomek Eliasa.
- Wytłumacz mi, o co tutaj chodzi?!
- Zbierzmy ludzi, dziś w nocy bramy do Requiem staną dla nas otworem.
            Soulripper nie mógł uwierzyć w to, co właśnie usłyszał, nie czekając aż jego przyjaciel uwolni zaklęcie, jednym pewnym szarpnięciem wydarł swoja broń ze stalowych oków. Iskry niczym z kuźni posypały się na bogi, kilka z nich dało znać Draxowi, ze ciągle żyje i nadal czuje ból. Ascaron natychmiast uwolnił zaklęcie i kilka sekund później po kolczastej barierze nie było ani śladu.
- Ty jednak jesteś pojebany... – rzucił w stronę Draxa – co za idiota pcha się na cudzy teren bez rozeznania?
- Przecież on… - wydusił ledwo – zabił…
- Zabiłem nie jednego człowieka i nie jednego demona chłopcze, ale nie twoich rodziców – wtrącił ze śmiertelną powagą w głosie.
            Steelstrike podszedł i podniósł chłopaka z ziemi, razem z Gustawem zatargali go do jednej z chatek, którą upodobał sobie dawno temu sam Gustaw. W momencie, kiedy nieśli Draxa deszcz ustał zupełnie i ciemne chmury rozeszły się po niebie. Wyglądało to tak jakby sama natura odetchnęła z ulgą i radowała się, że nie przyjdzie jej spijać krwi niewinnych ludzi. Gdy tylko weszli do środka i ułożyli Draxa na pryczy zjawił się człowiek z woda i bandażami. Ascaron dobrze przyjrzał się ranom chłopaka, były to głownie otarcia i lekkie zadrapania, które wystarczyło przemyć wodą.
- Więc mówisz, że ten chłopak to młody Bloodpledge? – zaczął Soulripper.
- Tak, zgodnie z planem, Archon użył młodego do rozwalenia całego oddziału, nie wiem jak dokładnie planował do tego dojść, ale ważne, ze chłopak żyje.
- Teraz nie musimy się martwić, ze go przypadkowo zabijemy, a skąd pewność, ze bramy będą otwarte?
- Obsadziłem swoich ludzi na nocnej zmianie
- Rozumiem, ze musimy się śpieszyć?
- Tak, mamy czas do godziny siódmej rano, później następuje zmiana warty.
            Drax tylko bezradnie kręcił oczami starając się śledzić rozmówców, ale zmęczenie po raz kolejny dało o sobie znać i wkrótce zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz